niedziela, 13 października 2013

Dzień jak nie co dzień

W Warszawie trwa dzisiaj referendum w sprawie odwołania HGW. Emocje na ulicach są odczuwalne. Pogoda nie napawa optymizmem, a przecież dla kogoś zwiastuje to ciemne chmury. Pytanie czy dla Warszawy czy dla Hanki  - jest dziś warte milion dolarów i podają je z ust do ust setki Polaków. Już wkrótce się dowiemy kto zwyciężył, czy skutecznie zniechęcono ludzi do ich demokratycznego prawa, czy jednak frekwencja dopisała.

Z drugiej strony 13.10.2013 roku to też inny dzień. Dzień Papieski, obchodzony po raz trzynasty. Główne obchody we wspomnianej Warszawie dziś wieczorem. Dokładnie pamiętam jak rok temu, pani HGW wraz z abp Nyczem stali na scenie na Placu Zamkowym w trakcie Apelu Jasnogórskiego. Można więc stwierdzić że żarliwość ówczesnej modlitwy przyniesie pani jeszcze prezydent właściwy skutek. Jednak nie tylko o Warszawie chciałam wspomnieć w kontekście tego Dnia. Dzień Papieski - a za 3 dni  35 rocznica wyboru Jana Pawła II, Polaka, na Stolicę Piotrową, przypomina nam znowu o nim i jego nauce oraz wzmaga falę komentarzy zahaczających o powyższe. Dołóżmy do tego fakt, że zupełnie niedawno ogłoszono iż 27 kwietnia, za ponad pół roku JP II zostanie kanonizowany. Jan Paweł II to autorytet na który każdy Polak lubi się powoływać. Dlatego, że nie trzeba być Katolikiem, by widzieć wielkość tego człowieka. Przy jego postaci i wszystkim co zrobił w czasie pontyfikatu, bledną sylwetki takiej jak Lech Wałęsa, czy inne osobistości znane w świecie. Nie dziwi więc, że w tym roku hasło Dnia Papieskiego to Papież Dialogu. Tego, czego w Polsce A.D 2013 bardzo brakuje, co powyższy przykład referendum i szumu (czy zakłóceń) wokół niego reprezentuje. 


Janem Pawłem II lubią się podpierać politycy lewicy jak np Aleksander Kwaśniewski czy Józef Oleksy ("Spotkałem się z papieżem trzy razy. Obcowanie z nim rodziło poczucie dostojeństwa. Za każdym razem czułem się zaszczycony i wyróżniony rozmową z nim") czy też pierwsi zaciekli obrońcy obecnej władzy jak Stefan Niesiołowski: "Ja byłem na wszystkich pielgrzymkach.", który następnie omawia trudne "Przykazanie miłujcie swoich nieprzyjaciół" udowadniając, że Polacy którzy uczestniczyli w spotkaniach z JP2 byli zjednoczeni, reszta nie.
(http://wiadomosci.wp.tv/i,Z-Wiejskiej-Politycy-o-Janie-Pawle-II,mid,786057,index.html?ticaid=61179e#m786057Pan Stefan, jak wszyscy wiemy doskonale zrozumiał nauki Jana Pawła II i jest idelanym przykładem Polaka, dla którego te nauki są ważne. Niestety nie tylko wśród polityków mamy do czynienia, ze "słownym" szacunkiem wobec osoby Jana Pawła II. Zapytajcie Polaków, kto jest dla nich autorytetem - zaraz po rodzicach wymieniają figurę Karola Wojtyły ( http://www.interklasa.pl/portal/index/strony?mainSP=nowosci&mainSRV=Debaty&page=main&action=news&pn_oid=340017)  - drugi sondaż CBOS http://wyborcza.pl/1,76842,9519392,Sondaz_CBOS__Powoli_zapominamy_o_Janie_Pawle_II.html      W 2010 roku Jana Pawła II papieża za autorytet uznało aż 93 proc. badanych. 55 proc. Polaków przyznaje, że modliło się do Jana Pawła II , ale już tylko 66% badanych stwierdzało że kieruje się jego nauką.
Widzimy to zresztą na każdym kroku. Z jednej strony w  Dniu Papieskim, każdy mówi tak to był wielki człowiek. Z drugiej zgadza się na dokładnie przeciwne wartości niż on propagował.

niedziela, 6 października 2013

Czy Polacy wstydzą się Polski?

 „Jak tylko za to,
 że jestem  Polakiem,
 spojrzeli na mnie ze wzgardą, niesmakiem
 i Polak pikolak,
 i Polak kelner,
 i polska barmanka – dziewczę subtelne,
 (…) i polski dyrektor
 (co miał polski order) -
 a polski kociak
dał mi w polską mordę,
bo pewnie liczył już szalenie
 na polsko – francuskie zbliżenie…”
["Skandal międzynarodowy" Marian Załucki]


          Jakiś czas temu wpadł w moje ręce tomik Mariana Załuckiego pt "Kpiny i kpinki" i doszłam do wniosku, że szkoda byłoby nie wspomnieć o jego twórczości. Różnorakie, prześmiewcze wierszyki,które dopiekały  władzy PRL, ale też dotykały codziennych spraw w niecodzienny sposób. Załucki szczególnie przykuł moją uwagę ponadczasowym charakterem "kpinek" i będąc poezją "lekką i przyjemną" jednocześnie skłonił do przemyśleń. Czytając pewien artykuł pana Waldemara Łysiaka w dawnym "Uważam Rze", od razu przyszła mi do głowy seria wierszy tego zapomnianego, moim zdaniem, kabareciarza. Jego wiersze są nadal aktualne i z powodzeniem można je przełożyć na obecną Polskę. Według mnie, jednak bije w oczy mentalność Polaków, która niewiele różni się od tej, opisywanej przez Załuckiego. Zwracam tu uwagę na "Skandal międzynarodowy" - przezabawną opowiastkę, w której to autor (występujący jako Marianek) wybiera się na obiad do wytwornej restauracji hotelu "Orbis". Przychodzą tu różni obcokrajowcy i Polacy z tzw "salonów". Niestety, jak się okazuje, nasz głodny bohater nie znajduje ani jednego wolnego "polskiego stolika". Postanawia zatem, tylko ze względu na głód, zasiąść przy stoliku "z francuską chorągiewką" i pozować na francuskiego fircyka.

   Jako Francuz, bohater przykuwa uwagę wszystkich Polaków znajdujących się w restauracji. Zatem, zostaje obsłużony błyskawicznie, zarówno przez pikolaka jak i kelnera. Zdobywa pochlebne i zalotne uśmiechy pięknych dziewcząt. Jest podziwiana jego "francuska maniera", gust, sposób jedzenia a nawet skarpetki (które rzeczywiście pochodzą nie z Paryża, a z MSD-nu). Co prawda, kawaler nie zna wielu słów po francusku, dlatego też zamawia zwykłe kluski , ale jakoś sobie radzi. Odpowiada zalotnej pannie "ehem", a towarzystwo, które zaprosiło go na szampana (bo francuski – i szampan i kompan), zjednuje sobie wykrzykując "Vive la Pologne", na co gościnni patrioci polscy odpowiadają Marsylianką.

  Pewnie wszystko poszłoby wyśmienicie, a nasz fircyk, zakończyłby obiad "pogłębiając stosunki" polsko-francuskie, z którąś z polskich "kociaków", gdyby nie znajomy, który wpadł do restauracji i nieopatrznie zaczął po polsku wołać "Marianka".
Zarówno polska obsługa: kelner, pikolak i barmanka, jak i polscy klienci są rozwścieczeni. Zapewne z jednego powodu – dali się nabrać i doskonale widzą własną niemądrą "gadkę". Oto chwilę temu pobożnie czcili ubiór i zachowanie "paryskie", aż okazało się, że to ich rodak.
Z całej tej sytuacji, nasz drobny oszust, wychodzi obtłuczony i pobity, za wywołanie tytułowego skandalu.

   Taka jest, moim zdaniem mentalność Polaków nadal. Niemal codziennie spotykam ludzi, którzy gotowi są wychwalać pod niebiosa (przerysuję tu, używając stereotypów) niemieckie samochody, francuską modę, amerykański styl bycia, i wiele innych rzeczy. Tylko i wyłącznie z tego powodu, że nie są polskie. I to nie jest przykład braku patriotyzmu lub posiadania kosmopolitycznego obeznania. Jest to przykład tępej głupoty i niedostrzegania, że to, iż żyjemy w Polsce, nie znaczy że jesteśmy gorsi. Nie jest tak kolorowo w innych krajach, jak się nam zdaje, a mimo to, nie usłyszymy od innych nacji, aby wyszydzali własne produkty, własne "podwórko", a bili peany na cześć wszystkich pozostałych narodów.

   Może, więc ten dowcipny wierszyk Mariana Załuckiego, unaoczni nam, że tak naprawdę niewiele różnimy się od pozostałych narodów. Pozory mogą mylić, a my jako Polacy, nie popadając absolutnie w nacjonalizm, możemy i mamy prawo szczycić się własną Ojczyzną, a co najważniejsze być dumni z tego, co mamy. Warto o tym pamiętać, zanim ludzi którzy chcieli wyrazić swoje przywiązanie do polskich korzeni i wartości  w święto narodowe, nazwiemy faszystami.

Marian Załucki mimo, że był patriotą, dostrzegał pewne wady Polaków, takie jak nadmierne picie- o czym mówi w swoim monologu "Wyrodny syn" jednak jeszcze bardziej dostrzegał wady systemu  socjalistycznego. Jako warszawiak wyśmiewał np budownictwo w blokach wielkopłytowych. Niestety, żaden z jego wierszy nie przestał być aktualny - "Komfort działa" przypomina do złudzenia opowieści mieszkańców nowobudowanych we współczesnej Polsce bloków "na szybko", w których podobno ściany są kartonowe, balkony się zapadają a usterki się piętrzą. Nie jest to jednak powód do krytyki polskości, a jedynie do szukania błędów i naprawiania ich w Polsce. Warto posłuchać samego Mariana Załuckiego i liczyć, że w polskiej kulturze XXI wieku wyłonią się kabareciarze podobnego formatu.



na bardzo dobrej stronie, poświęconej twórczości Mariana Załuckiego http://zalucki.net/ 

sobota, 5 października 2013

Czego tak naprawdę zazdroszczą homoseksualiści?

Prawa i obowiązki małżeństwa cywilnego.


Głośnym tematem ostatnich dni jest małżeństwo. Nie umiem powiedzieć dlaczego ten temat cieszy się ogromnym zainteresowaniem, ale to co czytam i śledzę wskazuje, że jest jednym z TOP 10 tematów facebook-owych i prywatnych dyskusji, w środowiskach w których się obracam. Spór idzie zarówno o sens istnienia instytucji małżeństwa, częstotliwość i przyczyny rozwodów, jak i podstawy do akceptacji w Polsce związków partnerskich na takich samych zasadach, jak polskie prawo traktuje instytucję małżeństwa kobiety i mężczyzny.

Z racji rozlicznych pytań o obowiązki małżonków w świetle prawa cywilnego, warto je wypunktować . I od razu zaznaczyć, że w świetle prawa  obowiązki i prawa to jedno i to samo.Zgodnie z art. 23 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego małżonkowie mają równe prawa i obowiązki na podstawie których zobowiązują się do:

a) wspólnego pożycia; 
b) wzajemnej pomocy; 
c) współdziałania dla dobra rodziny, którą przez swój związek założyli. 
Ponadto art. 24 K.R.O. stanowi o konieczności wspólnego rozstrzygania o istotnych sprawach rodziny. Jeżeli pomiędzy małżonkami brak jest porozumienia, każde z nich może się zwrócić o rozstrzygnięcie sporu do sądu.

Wyróżnia się następujące prawa i obowiązki małżonków:
niemajątkowe
wspólnego pożycia
wzajemnej pomocy
wierności
współdziałania dla dobra rodziny
majątkowe
przyczynianie się do zaspokajania potrzeb rodziny

W tej chwili zacytuję Wikipedię, która w tym przypadku doskonale wskazuje wykładnię tego

piątek, 4 października 2013

System boloński czyli studia uśredniające

                Nie jestem wiecznym studentem, nie zamierzam skakać od kierunku do kierunku, ale doświadczenia ze  szkołami wyższymi mam sporo. Trzy lata na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie poznałam najpierw realia studiowania dziennie a przez kolejne dwa lata – zaocznie oraz 3 lata na Uniwersytecie Gdańskim, gdzie stacjonarnie zgłębiałam tajniki wiedzy anglistycznej. I obecny rok, dalej już w Gdańsku kontynuuję studia II stopnia na tym samym kierunku. Przyczyna mojego studiowania  jest prosta – od 3 lat staram się osiągnąć uprawnienia nauczyciela języka angielskiego w najnormalniejszy sposób, jakim są odpowiednie studia i specjalizacje. Jednak z nastaniem października widzę że o ile o papierek bardzo łatwo, o tyle o  wiedzę już dużo trudniej.


     
       My studenci, jesteśmy edukowani obecnie w systemie bolońskim, który oznacza że po 3 latach I stopnia nasze wykształcenie nie nadaje żadnego tytułu ani zawodu, poza umownym licencjatem, a następnie możemy się kształcić na II stopniu w wybranej dziedzinie. Będę się tu opierać na swoim przykładzie, jednak z rozmów ze studentami najróżniejszych uczelni i kierunków, wiem, że wszędzie istnieją te same warunki, i odpowiednio te same problemy.

Propsy, nerdy, gratki, SWAGi

Czyli  jakie są korzenie najmodniejszych słów w polskich portalach społecznościowych.



    Wg danych serwisu Socialbakers ze stycznia br, prawie 10 mln Polaków korzysta z Facebooka. Około miliona korzysta z Twittera. Mniej więcej 5 mln osób w Polsce korzysta z forów internetowych natomiast jak wynika z badania przeprowadzonego przez NetTrack 57% Polaków korzysta z internetu w ogóle. Jasnym jest więc, że język polski kształtuje się dziś w internecie tak samo jak w przestrzeni publicznej. Stąd mój pomysł, aby od czasu do czasu przyjrzeć się najmodniejszym słówkom używanym  w internecie. Nie będziemy cofali się w czasie i dyskutowali czym są kwejki, lajki, komenty, czy tweety, bo z pewnością większość internautów już się do nich przyzwyczaiła ale zastanawia mnie etymologia kilku słów, które aktualnie rozmnożyły się w sieci i są nagminnie stosowane w rozmowach młodzieży w twz realu.



"Props" to żargonowe angielskie słowo określające "Proper Recognition" (odpowiednie rozpoznanie) lub "Proper Respect Due" (należny szacunek).Props jest powszechnie używany w Stanach jako przedrostkowa fraza, w Polsce jako czasownik. Propsować oznacza w obu przypadkach  stylistyczny sposób docenienia czyichś umiejętności lub osiągnięć.  Polacy najczęściej używają frazy: „propsuję” w znaczeniu „podbijam, akceptuję, respektuję”. Często też wykorzystują to słowo błędnie uważając je za odpowiednik „like” – lubię. To ciekawa sprawa, ponieważ błędne używanie jakiegoś wyrazu zapożyczonego, szybko doprowadzi zapewne do uznania jego znaczenia w polskim j. kolokwialnym za poprawne tak, jak interpretują je Polacy, a  nie jak intepretowałyby je osoby anglojęzyczne.

  "Nerd"  - obecnie w języku angielskim oznacza głupiutką lub niewartościową osobę, której brak jest umiejętności nawiązywania kontaktów społecznych. Jest to pośrednio odpowiednik słowa “kujon” z naciskiem na fakt, iż osoba ta ciągle się uczy i nie ma ani czasu na zabawę ani umiejętności towarzyskich.  Z drugiej strony słowo “nerd” w języku angielskim oznacza inteligentą osobę nastawioną na pogłębianie technicznej wiedzy z zakresu jednej dziedziny.
Jest to właściwie synonim słowa  geek.

"Geek" to niemodna i aspołeczna osoba, która przejawia ekscentryczne przywiązanie do jednego konkretnego zainteresowania jak np. komputery, konkretna dziedzina nauki czy dana gra. Słowo geek dawniej oznaczało głupca. Współcześnie polscy internauci używają obu tych słów głównie przy tworzeniu zabawnych memów (obrazków ilustrujących dane zachowanie)na których przedstawia się otyłych, wąsatych chłopaków w okularach czytających bądź wychodzących z politechniki. Zdecydowanie częściej stosuje się to słowo w stosuenku do młodych mężczyzn zainteresowanych nauką lub nieatrakcyjnych. Niejako przeciwieństwem, ale ciągle o konotacji negatywnej jest słowo SWAG – pisane właśnie wielkimi literami a rozpropagowane przez anglojęzyczne hity muzyczne, jak np wakacyjny hit Robina Thicke "Blurred Lines". 

"SWAG" - samo słowo swag istniało w j. angielskim co najmniej od XVI wieku i było związane ze słowem swing – kołysać się, a znaczyło tyle co „ciężki ruch”. W XVIII w. przybrało znaczenie materiału promocyjnego. Natomiast w latach ’60 zostało wykorzystane przez grupę gejów z Hollywood rzekomo  jako zakodowana wiadomość o  orgiach. SWAG – Secretly We Are Gay – potajemnie jesteśmy homoseksualni, z pewnością było etykietą, którą posługiwano się w poszukiwaniu partnerów. Obecnie znaczenie tego słowa zostało zmienione i w języku potocznym określa się nim mężczyzn skobieciałych, ubranych w obcisłe ciuchy, modnie wystylizowanych i  oczywiście samych gejów.

"Gratki" – tu sprawa jest prosta, jest to skrócona forma od „gratulacje”. Zapisuję je tutaj, ponieważ mam wrażenie, że jednak częściej w wyobrażeniu użytkowników internetu jest ono spolszczeniem od słowa „gratz” – które to z kolei istnieje w kolokwialnym języku angielskim jako zdrobnienie słowa „congratulation”. Przywołuję je tutaj, ponieważ jako że uczę języka angielskiego, okazuje się, że w świadomości Polaków 10-15letnich „gratki” wywodzą się prosto z angielskiego. Z tego też powodu dziesiątki osób składają na lekcjach gratulacje z nieistniejącym czasownikiem „gratulation”. Pokazuje to ciekawe zjawisko. W świadomości młodych internautów modne skróty używane w wirtualnym świecie pochodzą z angielskiego. W ciągu roku minęła więc era, kiedy to internet „jarał się” (kolejny przykład modnego zwrotu) polskimi zwrotami takimi jak „syto”, "zacnie" , "zaiste" ;).

    Na zakończenie dodam tylko, że ze względu na krótkotrwałość językowych trendów w sieci, nie da się przewidzieć, które słowa wejdą do polskiego języka (nawet nieformalnego) na stałe, a które już za kilka miesięcy staną się niemodne. Osobiście jako anglista, lubię zabawy językiem, ale jestem zwolenniczką pięknej polszczyzny, więc mam nadzieję że jak najmniej. 

środa, 2 października 2013

Milionowe straty przez spór o pieniądze, których i tak nie ma

-Shutdown


pcq
            W USA w najlepsze trwa shutdown instytucji rządowych niższej rangi. W efekcie z jednej strony oznacza to paraliż Waszyngtonu – miasta którego dziesiątki tysięcy mieszkańców, to pracownicy tych instytucji. Z drugiej strony pokazuje także co innego, że na przeciętnego obywatela Stanów ten brak urzędników nie ma większego wpływu. Może poza turystami, którzy chcieliby dzisiaj pozwiedzać parki czy muzea państwowe w DC. Amerykanie przedstawiają aktualny impas niczym Armagedon. 

   Na stronie NY Times można obejrzeć film ilustrujący opustoszałe ulice stolicy USA, wiejące pustkami metro, kafejki i ochroniarzy zamykających wejścia do budynków.
  W istocie, zgodnie z falą uśmiechniętych gagów, amerykańscy posłowie a konkretniej Republikanie i Demokraci, walczą o to, co zrobić z pieniędzmi,     których tak naprawdę nie ma.


  
 Należy również zaznaczyć tak, jak w genialny sposób zrobił to komediowy prezenter Jon Stewart, że Republikanie ciągle  podpierają się konstytucją,  ciągle starają się pokazać jak bardzo są  pokrzywdzeni przez Baracka Obamę, ale zgodnie z tą właśnie konstytucją tak  naprawdę przegrali już swoją bitwę i nie powinni wymagać dialogu, który nie  może tutaj wnieść nic nowego. Jak zauważył Stewart, nie jest tak jak mówią  amerykańskie media  mainstreamowe: że walka między tymi ugrupowaniami to  walka o to, kto pierwszy zjedzie z pasa – ponieważ to Republikanie wtargnęli na lewy pas i idiotyzmem jest spowodować wypadek, a nie przykładem odwagi.

      Inna sprawa, że cała Obamacare stawia wiele pytań. Na wstępie ma także kłopoty techniczne - jak chociażby obciążenie internetowych serwisów sprzedających polisy, ponieważ okazuje się że niemal połowa Amerykanów nie posiada jakiejkolwiek polisy ubezpieczeniowej. Tak naprawdę problem USA leży głębiej niż na poziomie zamykania budżetu. Nie da się go wyleczyć w ciągu najbliższych dni, a jasnym jest że obecna sytuacja nie może trwać długo – każdy dzień zamknięcia rządowych instytucji kosztuje Stany Zjednoczone co najmniej 300 mln $ i stale rośnie. 
Co prawda, sami pracownicy (których wg Johna Boehners-a jest 800tys
John Boehner’s Opinion on Shutdown ) są na urlopie bezpłatnym, ale jasne jest, że niezarobionych pieniędzy nie wydadzą na zakupy, napędzające amerykańską gospodarkę.  W dodatku  kolejny milion ludzi będzie pracować za darmo.
Konkluzja jest więc taka, że Republikanie chcą zachować twarz, po tym jak zawiedli społeczeństwo nie mogąc obronić swoich argumentów, a Demokraci i Barack Obama zrobią wszystko by im na to nie pozwolić. Pytanie tylko czy warto i właściwie po co to wszystko. Śmieją się sami Amerykanie wtórując Stewartowi na Comedy Central, śmieje się cała Europa. Nie mówiąc już o tym, czy przypadkiem  Rosja i Chiny nie  zacierają rąk (Barack Obama z okazji shutdownu odwołał np. wizytę w Malezji) a obecne ok. 600 mln $ strat w budżecie, którego nie ma, to plus dla konkurentów USA.

Sto lat, Stówka , Najlepszego

                Rzecz dotyczy sovoir vivre, ale nie tylko. Na facebooku można zauważyć modę na składanie jednowyrazowych życzeń urodzinowych. O ile moda na składanie tu życzeń trwa odkąd powstał ten portal społecznościowy (w prawym rogu ekranu wyświetla  się informacja o urodzinach naszych facebookowych znajomych), o tyle w tej chwili mamy modę na te konkretne zwroty. 
  
Użytkownicy, posiadający przeciętnie 300-600 znajomych, prawdopodobnie codziennie otrzymują informację o czyichś urodzinach.Z tego też względu przejmują popularne zwroty zamieszczane  na tablicach znajomych. Tu się nie elaboruje, nie życzy „wszystkiego dobrego, zdrowia i pomyślności”, nie mówiąc już o tym, żeby się wysilić na krztynę kreatywności. Współczesne życzenia urodzinowe, zostały , jak wszystko w tej epoce, uśrednione, skrócone i podawane są w uniwersalnej pigułce. Przyczyn popularności zwrotów „sto lat”, „stówka” i „najlepszego” jest kilka. Doskonale pokazują one procesy jakie zaszły na przełomie ostatnich 5 lat – w okresie w którym FB zyskał miliony wiernych.

1)         Ilość znajomych, która przekracza 100, oznacza że tak naprawdę nie znamy większości ludzi z facebooka. Nie jesteśmy więc w stanie życzyć im niczego konkretnego, ponieważ nie znamy ich potrzeb ani nawet aktualnej sytuacji. Kłóci się ten argument z faktem, że większość użytkowników FB udostępnia o sobie masę informacji. Jednak dochodzimy tutaj do drugiego argumentu, który wyjaśnia tę rozbieżność:

2)          Ludzie nie chcą wiedzieć więcej o osobie, którą znają pobieżnie, ponieważ nie zamierzają poświęcać czasu na jej poznawanie –ani w realu, ani na FB. Czas wolą poświęcić na używanie scroll’a na innych portalach i setki innych spraw zabijających czas. Człowiek tak naprawdę niewiele dla nas znaczy –jest wart sekundy poświęconej na „sto lat” czy „stówkę”.

3)          Ludziom nie chce się wysilać. Najmniejsza linia oporu popularna od wieków, aktualnie stała się czymś normalnym. Po co mam myśleć i się wysilać, skoro napisanie jednego słowa załatwi sprawę i odhaczy mój udział w życiu danej osoby.

4)           Tak naprawdę życzenia składane na FB, nic dla nikogo nie znaczą. Wiedzą o tym zarówno składający jak i jubilaci. Wolą jednak trwać w złudzeniu, że „pamiętamy o tobie”. Użytkownicy FB tworzą własny świat iluzjonistycznych znajomości. Często ilość znajomych świadczy o naszym prestiżu, otwartości czy kontaktach. Żeby stworzyć wrażenie, że nie są to tylko puste literki nazwiska i zdjęcie, ale prawdziwa znajomość, czy związek – ludzie wstawiają post swoim „znajomym”, bezwiednie, po prostu zaznaczając w ten sposób swoje istnienie.

5)      Wstawiając tak modny zwrot jak „stówka” użytkownicy są „cool”. Nie wydają się staromodni, przywiązani do tradycji czy nazbyt sentymentalni.  Idą z postępem, pokazują kompaktowość i nowoczesność. Zadzwonienie czy odwiedzenie osoby nam znajomej, jest staromodne.

6)        Ostatni argument jest właściwie podsumowaniem pozostałych. Zatytułuję go „tak wypada”. Użytkownik wchodzi na portal, z prawej strony widzi informację o urodzinach i myśli sobie „no dobrze, nasi wspólni znajomi coś tam napisali, to mnie też wypada”. A przy tym, użytkownicy liczą na to, że rzeczona osoba im się odwdzięczy i również okrasi ich wall-a tego typu komentarzem, kiedy nadejdzie czas. A zgodnie z punktem 1 – ilość komentarzy w dniu urodzin określa popularność danej osoby, nadmuchuje ego. Wiemy, że tylko 1-2 % tych życzeń jest szczere, ale wolimy udawać (nb pkt 4) że jest inaczej, wszyscy nas lubią i życzą jak najlepiej.


      Konkludując, chciałam tym wpisem zaznaczyć jedynie, że wg mnie „sto lat, stówka i najlepszego” sprawia, że ludzie wydają się trywialni. Pokazuje, że tak naprawdę nic dla nich nie znaczy jubilat i zdecydowanie lepiej byłoby, gdyby oszczędzili sobie zachodu wstawiania takiego komentarza. Szczerych i serdecznych życzeń od ludzi, którzy są w stanie poświęcić nam więcej niż 30sekund nie przebije nawet sto „stówek”, więc po co udawać?

poniedziałek, 30 września 2013

Szczyty hiPOkryzji

 Szczyty hipokryzji uprzejmie nam rządzącej partii sprawiają, że już brakuje wytłumaczenia dla ludzi, którzy ciągle ją popierają. Antydemokratyczne nastawienie – zniechęcanie ludzi do brania udziału w referendum, które mogłoby odwołać Hannę „Hankę ” G-W poparte utrudnianiem brania w nim udziału mieszkańcom Warszawy niezameldowanym na stałe w stolicy to już tylko jeden z wielu przykładów ignorancji naszej „inteligenckiej” partii.  



W momencie, w którym otworzyła się możliwość odwołania prezydenta Słupska – zdecydowanie nie tak pieszczonego jak pani HGW – partyjny marketing PO zaczął nawoływać do wzięcia w nim udziału. W ostatnich dniach jednak zauważyłam jeszcze bardziej rażący przykład hipokryzji Obywatelskiej . Dyskusja a raczej brak dyskusji na temat pogłębienia ochrony życia nienarodzonych obywateli RP została ucięta przy pniu. Z pomocą przyszła niezależna jak wiemy redaktor M. Olejnik – ucinając jakiekolwiek próby argumentacji ze strony p. Jaworskiego „zamykam dyskusję”. Jednocześnie możemy sobie wyobrazić, że skoro tylko ogłoszono datę kanonizacji Jana Pawła II i Jana XXIII – lewicująco liberalne partie zaczną opiewać ten fakt i przypominać sobie wspaniały splendor jaki Polsce przyniósł pontyfikat papieża Polaka. Nie omieszkają zresztą zapewne lecieć dyplomatyczną pielgrzymką 27 kwietnia na Mszę Świętą wynoszącą go na ołtarze. Jak zatem w tym wszystkim ma się nauczanie Jana Pawła II – który kategorycznie bronił życia od momentu poczęcia aż do naturalnej śmierci z polskimi posłami, którzy nie widzą problemu w masowym mordzie dzieci ze zmianami genetycznymi ? Odpowiedzią jest po raz kolejny hipokryzja, zdaje się, niedostrzegana wciąż przez gros Polaków. Innym jej przykładem były niedawne doniesienia na temat znanego z Uniwersytetu Warszawskiego (którego niegdysiejsi założyciele z pewnością przewracają się w grobie i wydrapują pokrywę grobowców od wewnątrz) mężczyzny przebierającego się za kobietę – co do którego istnieją podejrzenia działań pedofilskich (którymi sam chwali się publicznie). Otóż kiedy z jednej strony wyciąga się przepadki kolumbijskich księży pedofilów i publicznie potępia, zwalając przypadkowo winę na cały Kościół, o tyle nikt nie potępia idola studentów warszawskich i nie stara się nawet sprawdzić przyczyn jego wypowiedzi, nie mówiąc o wszczęciu odpowiedniego postępowania i pomocy ofiarom. Z tych wszystkich faktów wynika jedna konkluzja, partia otwartej  hipokryzji to dziś partia decydująca o każdym aspekcie życia wszystkich Polaków.  Pani redaktor jak i partie głosujące w jej tonie nie zdają sobie chyba jednak sprawy z tego, że Polakom im bardziej się zabrania – tym bardziej się chce. Miejmy nadzieję że takie skutki przyniesie ich polityka już niedługo.

Na zakończenie bez komentarza pozostawię jedynie słowa Jana Pawła II wypowiedziane w stolicy Polski 22 lata temu:
"Dziękuję za inicjatywy parlamentarne, zmierzające do zabezpieczenia życia ludzkiego od chwili poczęcia w łonie matki. Jasne stanowisko prawa jest nieodzowne, aby mógł dokonywać się również gruntowny proces nawrócenia. Trudno bowiem o właściwą działalność wychowawczą czy duszpasterską, gdy prawo temu przeszkadza. To, co „legalne”, zostaje niestety bardzo łatwo przyjęte jako 'moralnie dozwolone'". (Warszawa, 9 czerwca 1991 r.).

wtorek, 20 sierpnia 2013

Wywiad z zespołem Czerwony Tulipan

8 lipca 2013 roku korzystając z faktu, że byłam w Olsztynie na koncercie zespołu Czerwony Tulipan, przeprowadziłam wywiad z panem Stefanem Brzozowskim, wokalistą i muzykiem.  Zapraszam do czytania i słuchania:



Słuchaj OlsztynKocham.MP3 z oficjalnej strony zespołu.
fot. Radosław Kucharz

czwartek, 11 kwietnia 2013

INTERNAL ENERGY MARKET CONFERENCE, 8.04.2013 wypowiedź Oettingera

Bez komentarza prezentuję występ Oettingera na konferencji dotyczącej wewnętrzenego rynku energetycznego, głównie z tego względu, że przysłuchiwałam jej się na żywo, a pełna relacja nie jest dostępną w języku polskim na żadnym portalu internetowym, przy czym wypowiedź ta wkrótce może okazać się ważna dla UE.
We wstępie zaznaczono:
-potrzebę skupienia się na konsumentach
-i indywidualnym rynku elektrycznym
perfekcyjnym przykładem jest Irlandia i Południowa Irlandia , przykład kooperacji
należy powiększyć liczbę obszarów kompatybilnych z europejskim rynkiem energetycznym, poszerzać stopniowo tak aby włączyć w przyszłości nawet Płd Afrykę


Oettinger :

gaz i elektryczność to młode idee na rynku energetycznym, więc wymagają większego skupienia i wprowadzania większej ilości regulacji niż węgiel i benzyna a także większej ilości możliwości przesyłu

Ottinger mówi, że zna tylko 7 państw, które nie regulują cen elektryczności, a aż 22 ciągle je regulują

-wg niego regulacja cen to pole czysto polityczne, które pozwala podnosić ceny np w Bułgarii w czasie ostrej zimy tylko dla celów politycznych
z kolei w Hiszpanii ceny regulowane były za niskie, a większość krajów ciągle walczy w sądzie ze swoimi regulacjami, wynika to z braku aktywności europejskiej w celu wyklarowania systemu regulacji cen na tym polu

-Powinno być mniej polityki dot. paliw na szczeblu krajowym a więcej polityki europejskiej dla mieszkańców - konsumentów.


-w tym roku komisja będzie się skupiać na Capacity Market , trzeba mieć zdolność składowania i transportu zasobów, która  zapewni bezpieczeństwo zasobów, w tym roku pojawią się guidelines, w których komisja wskaże jakie regulacje państwowe będą uznawane, a jakie są całkowicie nie do zaakceptowania

-problemem jest fragmentaryzacja rynku , posiadamy 27 równoległych , podobnych systemów capacity market, oraz tyleż systemów wspierania tych rynków, co podnosi niepotrzebnie ceny, 
-Jeśli będzie jedna wspólna europejska strategia wspierania tych rynków , system będzie bardziej wydajny

3 główne elementy dyskusji:
1) Zmiana systemu , rok 2030 będzie decydujący w najważniejszej kwestii jaką jest zmiana klimatu i ochrona klimatu , ponieważ ten sektor niesie za sobą najdłuższą okres skutków dzisiejszych inwestycji w energię.
-dlatego nie można na politykę klimatyczną patrzeć tylko z punktu widzenia energii, ale także: rolnictwa, przemysłu i transportu
rok 2030 jest bardzo ważny ponieważ trzeba wypracować  wspólną strategię w tym zakresie

-po pierwsze cała unijna polityka klimatyczna musi być kompatybilna z działaniami globalnymi

przed laty chcieliśmy jako UE być liderem w zakresie polityki klimatycznej, aby reszta świata za nami podążała, jednak nikt nie podążył.
Wyzwania 2030 roku mogą być osiągnięte jedynie przy współpracy z innymi regionami świata

zmniejsza się ilość gazów cieplarnianych za jakich emisję odpowiedzialna jest UE z 11% wkrótce będzie to 6% . Jeśli my w Brukseli zobowiązujemy się do ograniczeń emisji do 2020 roku , działanie to jest bezcelowe, jeśli tego samego nie uczyni reszta regionów świata.  Musimy być pragmatyczni, inaczej większość krajów zostanie poza działaniami na rzecz klimatu.



2 Należy rozszerzyć infrastrukturę związaną z energią, jest to zadanie naszego pokolenia. jakość i wielkość wewnętrznego rynku energetycznego zależy od infrastruktury, możliwości przesyłu i składowania.  rynek gazu i elektryczności na poziomie jakości i wielkości musi dosięgnąć takiego poziomu na jakim mamy infrastrukturę dla innych dóbr jak żywność czy samochody.

3 konsumenci. Wewnętrzny rynek powinien być uczciwy względem konsumentów, powinien zapewnić należytą obsługę klientów i dosięgnąć w szczególności bezpośredniego odbiorcy nie zależenie czy jest to gospodarstwo domowe czy przedsiębiorstwo.

-Naszym obowiązkiem jest zapewnić  połączenie w jedną sieć wszystkich jednostek,

jest ciągle kilka państw które są wykluczone, odizolowane, ponieważ posiadają tylko jeden środek , sposób transportowania gazu z innych krajów

-każde państwo UE w tej dziedzinie powinno być niezależne , mieć wybór, aby szantaż nie był możliwy dla krajów takich jak kraje nadbałtyckie, Polska, Bułgaria, Malta czy Cypr.peryferia muszą być zintegrowane w wewnętrznym rynku

-rynek musi być zliberalizowany dla konsumentów, to rynek ma wyznaczać ceny a nie państwa i nie politycy.

-kontrola cen powinna być dozwolona w wąskim, ściśle określonym zakresie , jak np w przypadku biedy, ludzi o minimalnych dochodach

2) Europe’s commissioner for energy last week urged the continent to avoid new energy taxes or tax increases, reflecting that competition from cheap U.S.-produced shale gas is making energy more affordable in international markets.
Guenther Oettinger told the Guardian, “To compete we must have a functioning internal market for electricity, with more competition (among energy suppliers).” Oettinger urged futher liberalization of energy markets to compete with US industry