Gafy Komorowskiego to nie przypadek. W ciągu minionego tygodnia byliśmy świadkami zaciętej walki o krzesełko prezydenckie, czyli fotel na którym dotąd (tylko) siedział Bronisław Komorowski. Urzędujący prezydent wpadł w rodzaj paniki, którego nikt się nie spodziewał. Wpadka za wpadką, Bronek – jak jowialnie mówią o nim nawet przeciętni mieszkańcy dotychczas POwskiego Pomorza, daje ciała tak ostro, że zaczęło mnie to zastanawiać.
piątek, 15 maja 2015
sobota, 2 maja 2015
czwartek, 23 kwietnia 2015
Życie jest nowelą -satyra dla intelygentnych
Dokładnie 7 lat temu napisałam pewną satyrę z okazji przesilenia serialowego.
Przeczytałam ją dziś ponownie i ze zdziwieniem stwierdzam, że nadal da się ją zrozumieć i pewne rzeczy ponownie zyskały na aktualności. Przypadkowa p. Ogórek, która pojawiła się tam 7 lat temu jako symbol ekozielonych, ma dziś nowe znaczenie. Stare lecz ciągle jare znaczenie ma za to większość spraw związanych z mediami i polityką. Brakuje w nim zupełnie prezydenta BK, ale on sam sobie dostarcza materiału na satyrę (vide Inowrocławka obwodnica-Miś) ;p
wszyscy się ubawili więc zapraszam do poczytania, mam nadzieję że uśmiech zagości na Waszych twarzach:
Życie jest nowelą
odcinek #387456
U Foresterów muzyka gra
Barbara z Lucjanem o dzieci dba
Dziadek na czołgu dorabiał niedawno
Pyrkało więc praca ta nie szła na marno
W barwy szczęścia opływa dostatkiem
Z Londyńczykami przepłynął się statkiem
miłości na nim nie brakowało
A i cudzo…ziemców było niemało.
Wygrał partyjkę z Putinem raz, drugi
I Bulionerzy popadli w długi
We frankach szwajcarskich były kredyty
Dziadek -milioner! Portfel nabity,
ma chłop pieniążki, raz wyznał śmiało:
„Panie, sam Lubicz obadał me ciało,
w prywatnej klinice, od noszy daleko,
nie kiepscy lekarze bo pili mleko”
szpital chodź nie na Zielonej jest Górze
równie jest sławny i będzie stał dłużej
skórzanych interesów tam się nie robi
jak w ostrym dyżurze po cichu chodzi
nie mówi nikt pokaż na co cię stać
na nową nerkę, zastawkę, bajpas …
wtorek, 31 marca 2015
Polityka czyli Kłamczucha 2.0
We wtorek przed każdym i każdej kłamię
W środę wprawnie bałamucę
W czwartek bajeruję i łżę jak pies
W piątek tworzę bujdy i brednie na resorach
W sobotę kładę lipę i wierutną blagę
W niedzielę zadaję kłam,
fałszywy pic
i precyzyjny fotomontaż
We dnie łgam !
W nocy wciskam kit!
W wolnym czasie kłamliwie okłamuję swoje zakłamanie
A kłamstwo?!!?
Ciągle nie popłaca
i wypływa
-
to chyba przez te krótkie nogi…
Ostatnio ciężko mi coś napisać na blogu, kampania wyborcza obnaża zgniliznę polskiej polityki, a ostatnie wyroki sądowe pogłębiają dno. Za to chciałabym podzielić się kilkoma swoimi wierszami. O kim pomyśleliście po przeczytaniu ;) ?
niedziela, 11 stycznia 2015
Nowy rok bieży a państwo nadal leży!
Witajcie Drodzy Czytelnicy w nowym 2015 roku!
Zacytuję księdza, którego wysłuchałam na kazaniu 1.01.2013 roku : "to będzie zły rok".
Powiem więcej, możemy być pewni, że będzie nawet gorszy. Miły początek mojego wpisu, ma za zadanie obnażyć Wam, smutną, prawdę że i w tym roku nie będziemy tu słodzić.
Zaczęło się nieprzyjemnie morderstwem grafików Charlie Hebdo, a nawet nie chcę myśleć czym się skończy ekspansja dżihadyjskich muzułmanów w tym roku. Mam obawy, że nowe zamachy pojawią się i w Niemczech i w Skandynawii a być może i nawet w Polsce.
niedziela, 21 grudnia 2014
Przedświąteczna atmosfera polskiego czebolu, czyli w końcu dogoniliśmy Koreę Południową!
Idą Święta Bożego Narodzenia, a więc i politycy już w ciepłym i przyjaznym klimacie miłości ! - Taak, takiego nagłówku w prasie się raczej nie doczekamy. Przedświąteczny przegląd codziennej polskiej prasy nasuwa mi na myśl nagłówki New York Times donoszące o niesłychanej megalomanii elit trzęsących gospodarką Korei Południowej. Oto kilka przykładów:
piątek, 12 grudnia 2014
Dlaczego 13/12 ?
Dlaczego warto pojawić się na marszu 13.12 w Warszawie ? Nie dlatego, że jesteśmy podpalaczami Polski, chociaż istnieją ludzie którzy tak twierdzą.
Podpalamy jedynie chochoły, które zawinęły się już na zimę w ciepłe pierzynki i nie widzą tego, co dzieje się dookoła, a co bezpośrednio ich dotyka.
Podpalamy jedynie serca, w których tli się jeszcze nadzieja na zmiany. Płomień, który chcemy wykrzesać nie spali Polski, to pewne. Jest za bardzo skuta lodem marazmu i egoizmu, który odrzucił troskę o wspólne dobro.
Podpalamy, bo spalić chcemy to co słomiane, kłamstwa, obelgi i chciwość, która nie może mieć racji bytu i które to zło i tak w końcu wyjdzie na jaw. Chcemy Polski murowanej, mocnej i zjednoczonej.
Nie ulegajmy propagandzie, która dzieli Polaków. Złączmy się i chodźmy pokazać, że nie można zagłuszyć walki o sprawiedliwość, że nie można tolerować fałszowania wyborów i nie wolno zamilknąć, kiedy nasza Ojczyzna jest gwałcona i niszczona.
Poza tym, że chcemy bronić demokracji, nie da się marszu oddzielić od historii powiązanej z tą symboliczną i bolesną dla Polski datą. Dajmy więc wyraz temu, że nie wolno jak Wałęsa utożsamiać się z Kiszczakiem czy Jaruzelskim i tolerować ich bezkarności wobec zbrodni, których dopuścili się trzydzieści trzy lata temu.
poniedziałek, 8 grudnia 2014
Mam już dość!
poniedziałek, 1 września 2014
Krwawe rocznice. Pamiętamy?
W tym roku obchodzimy dwie
bardzo ważne rocznice dla naszego kraju. Najpierw była to 70 rocznica Powstania
Warszawskiego a dziś 75. rocznica wybuchu II Wojny Światowej. Dokładnie 75 lat temu niemiecki Schleswig Holstein
oddał strzał w kierunku Westerplatte, a 16 dni później radzieckie siły
wkroczyły na terytorium Rzeczypospolitej.
![]() |
| fot.Karol Wojteczek |
Wojna, którą wówczas rozpętano na
naszej zachodniej i wschodniej granicy, przyniosła śmierć 72 milionom ludzi,
według oficjalnych danych, z czego 6 milionów stanowili Polacy. Ofiar było
jednak niewspółmiernie więcej. Ofiarami padły rodziny, które utraciły często
jedynych żywicieli, rodziny którym wymordowano dzieci, braci czy męża. Ofiarami
padli ci, którzy stracili majątek, dzieciństwo lub oszczędności całego życia.
Wojna była przeżyciem tak strasznym, że do dziś nie ma rodziny, której
pradziadkowie nie zostawili opowieści o okrucieństwach, niesprawiedliwościach,
głodzie i rozłące. Pamiętamy o niej ciągle i pamiętać będzie jeszcze wiele
pokoleń. Mimo to, wiele osób, zwłaszcza z Zachodu, dziwi się, że co roku czcimy
pamięć poległych a młodzi ludzie ciągle interesują się przeszłością. Można to
zauważyć nie tylko w czasie państwowych uroczystości, ale także, a może nawet
szczególnie, w czasie lokalnych takich jak: w Piaśnicy, Białej, czy Stutthofie. Młodzi ludzie
interesują się historią i nie są obojętni wobec tego, co działo się 75 lat temu
na ich ziemiach. Dlaczego jest to ważne, zapytałby ktoś, przyzwyczajony do
tempa XXI wieku, w którym ważne wydają się wyłącznie zdobycze techniki,
konsumpcjonizm, bieg za karierą i pieniędzmi. Młodzi ludzie chodzą jednak do
kina na filmy takie, jak Powstanie Warszawskie, Kamienie na szaniec, Miasto 44.
Z chęcią odwiedzają Muzeum Powstania Warszawskiego, które udało się wybudować
ś.p. Lechowi Kaczyńskiemu, a które jest połączeniem multimedialności i
przekazów bezpośrednio ze źródeł. Obchodzenie rocznic takich, jak rocznica
Kampanii Wrześniowej jest dla młodych bardzo ważne, ponieważ pozwala ludziom,
zwłaszcza młodzieży, uzyskać perspektywę i obiektywną prawdę na temat przeszłości. Pozwala im nie
popełniać błędów przeszłości, uczy szacunku wobec zmarłych i wobec bohaterów.
Pokazuje co jest dobre a co złe. Pokazuje, że moralne czyny zawsze zostaną
nagrodzone w pamięci następnych pokoleń, a złe czyny należy potępiać i nie
dopuszczać do ich rozpowszechniania. Obchodzenie takich rocznic, uczy także
wybaczać, pokazuje bowiem ludzi, którzy sami doświadczyli zła wojny, a mimo to
potrafili wybaczyć i żyć dalej. W czasie obchodów rocznic Kampanii Wrześniowej
możemy przypomnieć historię, politykę panującą tuż przed wybuchem II Wojny Światowej
i to, do czego doprowadziła. Możemy nauczyć młodych ludzi porównywania
aktualnej sytuacji z minioną. Możemy pokazać, do czego prowadzi nachalna
polityka krajów, które chciały władać światem. Możemy również uczyć tego, by
nie być bezczynnym i obojętnym na budowanie przyszłości. Przykłady harcerzy,
którzy jako dzieci oddawali życie za Polskę, w której dziś możemy mówić nie po
rosyjsku czy niemiecku lecz po polsku, pokazują młodym ludziom, że nie potrzeba
peleryny superbohatera by zmienić świat wokół siebie. Orlęta Lwowskie czy Przemyskie,
te dzieci, które ginęły na równi z żołnierzami, uczą nas że każde życie jest
bezcenne a jego wartość sumuje się w Polskę zwycięską, która nigdy się nie
poddaje i walczy ze złem.
Należy pamiętać jednak, że jest
jeszcze jeden wymiar rocznicy wybuchu II Wojny Światowej. Jak pisał mieszkaniec
Ponar, Wacław Dziewulski, ocalały żołnierz Armii Krajowej z wioski na
wschodzie, którą niemal doszczętnie zrównano z ziemią : ” Trzeba ocali od zapomnienia nie tylko tych, którzy upodleni do granic
nicości ginęli – ale także tych, którzy im ten los zgotowali. Czynię to nie w
akcie nienawiści. Jest to przestroga dla tych, którzy nie doceniali Boskiej i
ludzkiej mądrości”. Rocznica wkroczenia hitlerowskiej armii Niemiec oraz
Armii Czerwonej na terytorium Polski jest uroczyście obchodzona także po to, by
potępiać zło i nienawiść, które zawsze towarzyszyły ludziom, a w naszych
czasach rozwijają się równie szybko jak 75 lat temu. Młodzież jest przyszłością
Polski, jednak niczego nie zmieni jeśli nie pokaże się jej, że nie będzie
dobrej przyszłości kiedy zapomnimy o przeszłości. Pielęgnujmy więc pamięć o
poległych, przypominajmy jaką krzywdę wyrządzili ludzie, nie liczący się z
Bogiem i poszanowaniem świętości życia. Oddajmy cześć pamięci ofiarom i
bohaterom II wojny światowej, bo nie byłoby nas, gdyby nie było ich we wrześniu
1939 roku.
Stojąc u progu września 2014, kto
dziś przejmuje się II wojną światową kiedy jedynym ważnym tematem w mediach
jest Donald Tusk i jego miłościwe panowanie w UE ? Westerplatte i jego przemowa, było widoczną
okazją do świeżej konferencji prasowej tuż po wyborze na szefa Rady UE. A
przecież przez wydarzenia na wschodzie Ukrainy, gdzie Rosja toczy regularną
wojnę, z rozerwanymi ciałami, czołgami i rakietami oraz śmiercią setek cywilów
są żywym obrazem najgorszych scen II wojny światowej. Nadzieja na to, że nie
będzie III jest już w nas coraz mniejsza. Tym bardziej, uczmy się historii i
czerpmy to co wypływa z nauki roku 1939 tak abyśmy nie popełniali tych samych
błędów.
Dziś poza okrzykiem Cześć i chwała
Bohaterom, powinniśmy wznosił błagania o nowych.
niedziela, 20 lipca 2014
Polaki cebulaki ?
Sobota, kilka minut przed północą. Ze znajomymi siedzimy w knajpie na szczecińskim deptaku. Miły wieczór, ładna pogoda, bardzo dużo ludzi, tak że ciężko gdziekolwiek znaleźć miejsce. Po mniej więcej dwóch godzinach, kiedy przycicha konwersacja mojej grupki, zauważam że odkąd przysiedliśmy się do naszego stolika, państwo obok nas rozmawia o Polakach za granicą. Przez cały czas, nieświadomie wyłapywałam słowa takie jak "cebulaki, skarpety, sandały, torba z Biedronki" itp. Nie sam temat był jednak w tych konwersacjach denerwujący, a forma w jakiej został ukazany, otóż pan, który narzekał na Polaków za granicą i wyzywał ich od wszelkich możliwych stereotypów, zamiast spacji używał słowa na k...
Byliśmy w miejscu publicznym, ale nie chciałam psuć nikomu humoru. Jednak wywód pana ze stolika obok nie milkł najbliższe pół godziny, a pan rozkręcał się mówiąc: (cytuję) "Polacy k... jak swołocz k... za granicą k... przyjedzie taki k... i robi k... wiochę k...".
Osobiście poczułam się dotknięta, gdyż sama wiele czasu spędziłam za granicą i z mojego doświadczenia wynikało, że nie jest aż tak, jak pan mówi. Co więcej, niczym policzek uderzyło mnie to, że pan tak bardzo narzekając na zachowanie naszego narodu za granicą, jak to świadczą złym przykładem i dają złą opinię Polsce, nie zauważał, że znajduje się w miejscu publicznym i sam zachowuje się jak burak.
W końcu nie wytrzymałam i ośmieliłam się poprosić pana, by nie używał słowa na k... w miejscu publicznym. Pan umilkł zaszokowany, ale z jego stolika podniosła się krótko obcięta dziewczyna i niemal nie rzuciła się na mnie wrzeszcząc : "jak się nie podoba to k... spier.... k... " itd.
Cóż. Postanowiłam zignorować, jednak ciężko było w tej atmosferze prowadzić konwersację z moją ekipą. Zauważyliśmy jednak, że pan, nagle potrafił zamiast przecinka na k... używać zwykłej pauzy.
Po kilku minutach opuściliśmy stolik przenosząc się do innego lokalu.
Na odchodne, krótko ścięta pani krzyknęła za nami: "dobranoc, spier... do kościoła na 6 rano jeb....". Odpowiedzieliśmy dobranoc, a osobiście podziękowałam panu, że zareagował zmianą stylu mówienia.
Prawdopodobnie, gdyby cała sytuacja nie była tak kuriozalna (wytykanie braku kultury w sposób tak bardzo wulgarny)a pan nie gadał tak głośno, że nie mogłam usłyszeć sąsiada z mojego stolika, nie zwróciłabym na to uwagi.
Doświadczenie to pokazuje tylko, że warto jest zawalczyć o prawo spędzenia przyjemnego wieczoru w miejscu publicznym, jakim jest bar, restauracja czy kawiarnia. Wiemy, że fakt iż przeklinanie w takich miejscach jest zabronione prawem, nie działa na ludzi. Wiemy jednak również, że nawet jeśli osoba której zwrócimy uwagę, nie zareaguje, bądź zareaguje wulgarnie, to na sam koniec, będzie jej tak czy siak wstyd, jeśli pozostaniemy opanowani i grzeczni.
Za przeklinanie w miejscach publicznych można zapłacić nawet tysiąc pięćset złotych. Policjanci w związku z tym wykroczeniem mogą nałożyć mandat karny w wysokości od 50 do 100 zł. W takiej sytuacji przysługuje osobie odmowa przyjęcia mandatu i wtedy sprawa skierowana jest do sądu. I sąd może już nałożyć grzywnę w wysokości 1500 zł. Mówi o tym artykuł 141 Kodeksu wykroczeń: „Kto w miejscu publicznym umieszcza nieprzyzwoite ogłoszenie, napis lub rysunek albo używa słów nieprzyzwoitych, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do tysiąca pięciuset złotych albo karze nagany”.
Wolnoć Tomku w swoim domku, ale jeśli ktoś ubarwia nam wieczór głośnym przeklinaniem, naprawdę nie bójmy się zareagować. Jeśli wymagasz od ludzi, to wymagaj też od siebie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






